Paragraf 24

– Nie mam pojęcia, kiedy… Dziś chyba nie bardzo… Słuchaj, wiedziałaś dobrze, że… Wiem. I powiedziałem już. Ale nic nie mogę z tym zrobić. Nie dziś… Tak… Tak… Pa.

Klepka odłożył słuchawkę, ale jeszcze przez długą chwilę wpatrywał się w nią, jakby miała na niego skoczyć.

– Przypuszczam, że to nie był telefon od Szulca? – spytał Profesor zaglądając przez na wpół otwarte drzwi.

Klepka założył dłonie za głową.

– Nie przypominam sobie, żebym brał z Szulcem ślub, panie Bogusławie.
– A kto cię wie? Różne rzeczy wyprawiałeś po pijaku. Widziałem. – Profesor uśmiechnął się szeroko i usiadł naprzeciwko Klepki.
– Takiej głupoty bym nie popełnił.
– Słuszna uwaga. Jakieś problemy w domu?

Klepka machnął ręką.

– Problemy, nie problemy. Zwykłe sprawy. Za długo tu. Za mało tam.

Sztyc nachylił się nad biurkiem.

– Chcesz usłyszeć radę starego człowieka, który niejedno już w życiu widział? – spytał konspiracyjnym szeptem.

Klepka popatrzył zdumiony na Profesora.

– Przecież pan nawet nigdy nie był żonaty. A z tego, co ludzie tu mówią, to nawet pan nigdy… no wie pan – skończył speszony.
– A ty tak wierzysz we wszystko co ludzie mówią, młody? Ludzie kłamią, każdy kłamie. Zapamiętaj to sobie. – Sztyc nie chciał, żeby to zabrzmiało tak ostro. – Jak byłem młody, to nie chciałem, żeby ktoś musiał po mnie płakać. A potem, no cóż, potem już byłem za stary na to, żeby coś zmieniać. Starego kawalera, na dodatek gliniarza, nie da się zmienić, młody.
– Rozbija pan moje małżeństwo, panie Bogusławie.
– Narzekanie starego tetryka nie ma takiej mocy. Ale stary tetryk coś ci jeszcze powie. Dbaj o to co masz, bo dopiero jak to stracisz, docenisz ile było warte. Obyś nie musiał.

Klepka popatrzył na Sztyca spod przymkniętych powiek.

– Po co mi to pan mówi?

Profesor nagle się rozpromienił.

– Szulc właśnie dzwonił. Trafił w Katowicach na mocny ślad prowadzący do Stolicy. I zgadnij, kto ma go sprawdzić?
– Przypuszczam, że nie stary tetryk?

Sztyc podał mu kartkę z notatkami od Szulca.

– Świetna dedukcja, młody Watsonie.
 
 
Autorem wybranego wpisu jest Geralcik.
 
 
Od Red.

Zrobimy tak: do końca tygodnia napiszę solidne streszczenie tego, co zdarzyło się dotychczas w powieści. Może to ułatwi Wam zadanie. Osobiście nie widzę powodu do pośpiechu – można dać odetchnąć bohaterom, ale to Wy decydujecie. W gruncie rzeczy – gdyby przełożyć rzecz całą na maszyno/komputeropis – to nie jesteśmy jakoś daleko.
Dyskusja o żelbecie bardzo ciekawa.:))

Co z tym Beenhakkerem???

I czy ułańska fantazja Polaków sprawi, że będą jeździć a la Kubica? Pytam, bo ciekaw jestem, w jakim dniu, miesiącu, godzinie jesteśmy w powieści. Zaczynaliśmy – przypomnę – w Boże Ciało.

serdeczności – m. 

Wpis “Paragraf 24” skomentowano 5 razy

  1. Iwona pisze:

    Wg moich obliczeń (tak w przybliżeniu), to powinien być gdzieś 22/23 czerwca, bo w sumie tak piszemy te posty, że dużo dzieje się jednego dnia. Wiec chyba za bardzo do przodu się nie posunęliśmy.

  2. Geralcik pisze:

    A wg mnie, po przeczytaniu całości, w opowieści jest popołudnie 5 lipca, choć w tym świecie przedstawionym czas płata różne figle. Zaczęło się 15 czerwca. W par. 7 jest kwestia „po dwóch tygodniach od pierwszego trupa” – pierwszy był 8 czerwca, więc mamy już 28-30 czerwca. Par. 8 jest w Łodzi, pod wieczór (zachodzące słońce), ale gdy wychodzą z mieszkania starszej kobiety jest napisane, że „po południu przyszły wyniki sekcji”. Ale może wracali następnego dnia? Mamy więc przełom miesięcy, od 29 czerwca do 1 lipca. Paragrafy od 9 do 17 (!) dzieją się jeden po drugim i też dzieją się rzeczy dziwne (dopiero pod wieczór pojawia się gazeta z artykułem o wisielcach na pierwszej stronie – ale być może policja nie czyta gazet z rana), a Szulc siedzi w kawiarni od późnego wieczora do nocy, a potem jeszcze wraca na Komendę – ale to w sumie jest jak najbardziej możliwe. Paragraf 18 – „tydzień po pierwszym artykule”. Jest więc 5, 6 lub 7 lipca. Raczej 5, bo Szczypiorek mówi, że w piątek opublikuje kolejny artykuł. Piątek to 7 lipca. Gdyby w opowieści był 6, pewnie powiedziałby, że opublikuje „jutro”. No więc 5 lipca, powiedzmy ranek, gdy Szulc rozmawia ze Szczypiorkiem. Potem jazda do Katowic +4h, rozmowa z żoną pisarza i wydarzenia kolejne +3 lub 4 godziny. Szulc dzwoni do Sztyca, Sztyc daje zadanie Klepce – 5 lipca po południu. Ale mogę się mylić…

  3. Iwona pisze:

    Gelarcik, jakie precyzyjne obliczenia. 🙂 Myślę, że Twoje są bardzie adekwatne, w każdym razie bardziej do przyjęcia. Może na przyszłoś będziemy datować odcinki?

  4. Geralcik pisze:

    W par. 7 jest mowa o trzech tygodniach… „Jeśli zaufać zdjęciu, to to ten sam gość, którego trzy tygodnie temu nasi odcinali z drzewa.” – tak dokładnie.

  5. Iwona pisze:

    Można uznac, że jak par. 7, kończy się „Myślę, że powinieneś tam pojechać i osobiście z tą kobietą porozmawiać.”, a następny zaczyna od słów „Trafili od razu”, to wyjechali w ten sam dzien, potem się przespali w aucie, żeby kobiety nie denerwowac tego samego dnia 😛 i poszli do niej dnia następnego. Mimo wszyztko masz racje dizwne rzeczy się dzieją w tej opowieści!. 😀

Dodaj komentarz